Klusek też zażądał nowego okrycia na jesienno-zimowe noce. Z uwagi, że na świat przyszedł w największe sierpniowe upały ever, dysponowaliśmy całą masą cieniutkich kocyków i otulaczy, a brakowało nam czegoś milutko cieplutkiego na chłodniejsze klimaty. Pisałam Wam już o kocach dla tych większych (tutaj i tu), a dziś propozycja dla szkrabów. Mój Pierworodny od małego wie co dobre i już od kołyski (to taki skrót myślowy, bo nie mamy kołyski – oo! swoją drogą to doskonały temat na nowy wpis) docenia – to po mamie ma 🙂 – jakość i walory estetyczne w sypialni. Zuch Chłopak!
Zanim przejdę do meritum, musicie wiedzieć i na pewno jeszcze nie raz się o tym na blogu przekonacie, że Klusek jest fanem królików – wszelkiej maści, faktury i wielkości. Ulubione książeczki – cała seria o królikach (swoją drogą gorąco polecam – „To co najbardziej lubię…” autorstwa Trace Moroney), najlepsza zawieszka do wózka – królik w kole ratunkowym (na marginesie, zawsze mnie zastanawia dlaczego on jest w tym kole…?!) no i do tego królik nad łóżeczkiem. Przy czym tutaj zastanawiam się poważnie nad jego usunięciem. Z matczynej zazdrości. Klusek po przebudzeniu zawsze uśmiecha się do niego wcześniej niż do mnie! Do naszej króliczej rodziny dołączył ostatnio nowy egzemplarz – przytulaśny Króliś, którego Kluseczek ubóstwia jeść, ściskać, no po prostu okazywać mu miłość na, tylko dla siebie znane, sposoby. Czuję, że to może być jedna z tych maskotek, które wielce sfatygowane towarzyszą naszym Maluchom dłuuugie lata i mimo naszych usilnych prób unicestwienia (z powodu wysługi lat), są tymi najulubieńszymi i niezastąpionymi. Nie mam nic przeciwko, bo jest naprawdę super i idealnie wpisuje się również w mój gust.
Królisia łączy z naszą nową kołderką to, że oba artykuły zostały wykonane przez By Pluschka. Wejdźcie sobie na stronkę – znajdziecie tam jeszcze wiele innych skarbów, wartych obejrzenia. Króliś to super sprawa dla takich „dynamicznych” niemowlaczków jak mój Klusek. Dzięki długaśnym uszkom, supełkowym rączkom i nóżkom, dziecię może rozwijać chwytanie, a przy okazji stymuluje percepcję. Ja jestem zadowolona również dlatego, że wkroczyliśmy w etap „obojętnie co, byle zmieściło się do buzi” wraz z „nie umiem jeszcze utrzymać gryzaka, dlatego zapakuję do buzi pieluchę”, a dzięki Królisiowi przebrniemy przez ten etap… yyy… bardziej estetycznie 😉 Oczywiście jest to zabawka bezpieczna i wykonana z najwyższej jakości certyfikowanych materiałów.
W ten sposób dobrnęliśmy do kołderki 🙂 Jestem mistrzem zwięzłego opowiadania. Docenia to mój Mąż, który chcąc się dowiedzieć czegoś szybko, prosi mnie żebym powiedziała pierwsze i ostatnie zdanie opowieści, którą sobie zaplanowałam. Branża informatyczna, umysł ścisły – nie rozumie moich zapędów. Więęęc… Kołderka uszyta jest w Polsce z najwyższej jakości materiałów naturalnych i ekologicznych. Miękka w dotyku, zapewniająca odpowiednią cyrkulację powietrza, nie tracąca swoich właściwości nawet po kilkudziesięciu praniach. Jednak największym hitem jest to, że wykonana ona jest z tkaniny, wyprodukowanej z alg morskich!
Z istotnych cech tkanin z alg są ich właściwości prozdrowotne. Są hipoalergiczne, antygrzybiczne, antybakteryjne i termoregulacyjne. Ufff… „wow”, powiecie. Ale to czysta prawda. To jednak nie wszystko. Chronią przed szkodliwym promieniowaniem UV i działają kojąco na skórę, łagodząc wszelkie podrażnienia. To że są miękkie, delikatne i aksamitne w dotyku, to już tylko miły dodatek. Tkanina jest wysokochłonna – aż 60% bardziej niż zwykła bawełna i posiada właściwości, które zapobiegają tworzeniu się przykrych zapachów. W świetle przytoczonych przez By Pluschka argumentów, możemy być pewni że wrażliwa pupa naszego szkraba jest pod najlepszą opieką. Bezpieczeństwo, brak odparzeń i natura w czystej postaci powinny przekonać każdego z Was. Ja nie mam pytań.
Z ciekawostek, w odróżnieniu od tkanin bambusowych, które też w pewnym stopniu są naturalne i ekologiczne, niemniej na pewnym etapie produkcji podlegają obróbce chemicznej, algi morskie powstają w 100% w sposób naturalny. Do produkcji tkaniny używany jest nietoksyczny i bezpieczny n-tlenek metylomorfoliny. Pilna jestem uczennica i takie perełki dla Was znalazłam. Prawda, że post odrazu brzmi profesjonalniej i bardzo merytorycznie? No. Bo taki miał być, w końcu chodzi o naszych Milusińskich. Algi morskie kojarzone są z przemysłem kosmetycznym, farmaceutycznym i spożywczym. Od zeszłego roku debiutują w przemyśle tekstylnym, dlatego są absolutną nowością na rynku światowym. Produkty z algami dedykowane są głównie dzieciom ze skórą wrażliwą, wcześniakom i alergikom. Niemniej jest to również ekskluzywny produkt w wyprawce niemowlęcej XXI wieku.
By Pluschka to firma, która powstała – można powiedzieć – dzięki małej Tosi, która była inspiracją dla swoich rodziców, którzy wraz z rozwojem swojej małej dziewczynki, wprowadzali do asortymentu coraz to nowe produkty. By Pluschka wierzy, że wyselekcjonowane wzory i jakość tkanin, oryginalny design, personalizacja to tylko niektóre z priorytetów, które powinny towarzyszyć procesowi twórczemu produktów dla najmłodszych. W swoim asortymencie firma posiada kocyki, kołderki, poduszki i przeróżne akcesoria (ręczniki, pieluszki, śpiworki etc.) oraz zabawki, stymulujące rozwój kinetyczny i sensoryczny dziecka. Wszelkie wypełnienia posiadają niezbędne atesty i certyfikaty, tkaniny pochodzą tylko od amerykańskich designerów, a produkcja odbywa się w Polsce. Problemu nie stanowią również indywidualne zamówienia. Już wkrótce produkty dostępne będą w wybranych salonach sieci Selene Materace.
Do dzieła zatem, droga Matko! Zadbaj o swojego brzdąca i wykorzystaj algi nie tylko do wygładzania swoich pierwszych zmarszczek. Żeby nie było, ja ich (zmarszczek w sensie) oczywiście nie mam, to chyba jasne.
Najnowsze komentarze