Jedzenie to moje hobby. Zwłaszcza teraz kiedy muszę przecież jeść za dwoje! (wieeem, nie krzyczcie, teraz koncepcja się zmieniła i ma być nie „za dwoje” a „dla dwojga”, ale uznajmy że jestem tradycjonalistką 😉 ). Łączę zatem przyjemne z pożytecznym. Tak wiele trzeba sobie odmawiać, więc na tym polu sobie używam, zapominając często o wskazówkach dietetyków i licznych „eko-doradców”. Bo czy pizza raz na jakiś czas może zaszkodzić, czekoladka albo lody, makaronik albo mięsko…?
Tuż przed snem – i owszem…
(Ps. Lody nigdy, przenigdy! Jestem pewna, choćby nie wiem co…)
Dobra kolacja = dobry sen. Niestety dla wielu, także i dla mnie, dobra kolacja dobrej kolacji nierówna. To wszystko zostało źle poukładane po prostu. Wieczór, spokój, człowiek ma czas się wyłączyć, zrelaksować, zjeść coś w spokoju, a nie w biegu jak przez cały dzień. A tu zonk, bo właśnie te pyszności, które sprawiają najwięcej przyjemności są zakazane o tej porze 🙁 Czego zatem nam nie wolno w tym szalonym świecie zakazów? Które potrawy/produkty skutecznie sprawią, że będziecie wiercić się przez kilka godzin bezskutecznie próbując zasnąć? Oto one – złoooo 😉
Pizza – nie, bo ciężkostrawna i tłusta. Aby ją strawić organizm będzie potrzebował dużo czasu i pracy. Odpada. (chyba że na ser i boczek rzucicie parę listków rukoli i bazylii – wtedy będzie już zielono i zdrowo, hehe).
Czerwone mięso – będzie dobre na obiad, bo nasz układ trawienny dostanie porcję czasu aby się z nim uporać do wieczora. Zatem rezygnujemy z niego do kolacji i wybieramy mięso białe.
Fast foody – z założenia na nie, bo przecież wysoce przetworzone, niezdrowe i bez wartości odżywczych (bla bla bla, ale za to jakie pyszne – weźcie np. taki kebabik tuż po imprezie… mmm… ). No ok, ale nie wolno!
Chipsy – mnóstwo pustych kalorii, tłuszczów trans i soli, zatrzymującej wodę. Mówimy im zdecydowane nie, nie tylko wieczorem! (No chyba, że częstuje koleżanka z pracy i nie wypada odmówić…)
Słodycze, cukiereczki, czekoladki – odkładają kalorie po cichu na gorsze czasy w postaci tłuszczu, bo na co je spożytkować w nocy? No chyba, że będzie to jedna kosteczka. Ale z drugiej strony płacę milion jak pokażecie mi takiego co potrafi skończyć na jednej kostce czekolady. Cukier ma też – wyczytałam – wpływ na funkcjonowanie fal mózgowych i może powodować koszmary! (Uwaga! Kobiety w ciąży są usprawiedliwione, mogą opuścić ten akapit).
Alkohol – nawet jeśli zasypia nam się świetnie po lampce wina czy szklaneczce piwa, to podobno nasz sen nie jest tak efektywny, równomierny i głęboki. Podobno. Badań na to nie mam.
Zaskoczeniem dla wielu z Was może być fakt, że niektóre owoce i warzywa mogą również negatywnie wpłynąć na nasz sen. I w ten sposób, chcąc przekąsić coś zdrowego sięgamy po banany, jabłka, gruszki czy pomarańcze bogate w cukry proste, które są świetnym zastrzykiem energii, ale raczej w środku dnia. Również moczopędne warzywa takie jak bakłażan czy seler powinniśmy sobie podarować przed snem jeżeli oczywiście nie bawią nas częste wycieczki do toalety. O kapuście, fasoli czy kalafiorze nawet nie wspomnę – każdy wie, że powodują wzdęcia mało komfortowe nocą.
Makaron – tak szybki do przyrządzenia – czy to z sosem, jajkiem czy serem – też odpada. To po pierwsze bomba kaloryczna, a po drugie wielogodzinna harówka dla organizmu.
To jakaś masakra… bo co tu MOŻNA w końcu zjeść? Suchary…?
Nie można popadać w skrajność. Niejedzenie kolacji też nie jest wyjściem. Zasypianie z pustym żołądkiem to męczarnia, każdy wie. Złota zasada, to unikanie smażonych potraw, a zastępowanie ich gotowanymi, grillowanymi czy duszonymi. Potrawy powinny być lekkie, łagodne w smaku i konsumowane odpowiednio wcześniej (ok. 2 godziny) przed położeniem się. Dobrym rozwiązaniem będą ryby, bogate w kwasy omega-3, poprawiające funkcje naszego mózgu. Alternatywą dla przekąsek typu chipsy czy słone paluszki, mogą stać się migdały. A herbata z mięty, melisy czy rumianku wpłynie korzystnie na układ trawienny i uspokoi nas. Drób, owies i miód też są polecane. Warto pomyśleć też o produktach, będących źródłem magnezu.
Nieprawidłowa dieta tuż przed snem jest jedną z głównych przyczyn bezsenności lub kłopotów ze snem, więc warto przyjrzeć się jej bliżej i poświęcić jej trochę cennego czasu, a na pewno odczujemy różnicę. Oczywiście nie chodzi o katowanie się, a zdrowy rozsądek. W moim słowniku nie ma teraz słowa „dieta” ani „regularne odżywianie się” ale już za kilka tygodni na pewno wrócę do tego posta i sama skorzystam ze swoich mądrości.
Tymczasem wybaczcie… mam coś do załatwienia w kuchni… Lecę!
Dobrze napisane, szukałem czegoś podobnego, a trafiłem tutaj,
ale i tak jestem zadowolony bo wreszcie ktoś pisze
zwięźle i na temat. Będę śledził stronkę
Dziękuję za komentarz 🙂 Mam nadzieję, że przyszłe posty spełnią Twoje oczekiwania:)