Jestem teraz w ferworze wybierania umywalek, podłóg, grzejników, zapisywania coraz to nowych pięknych inspiracji z Pinteresta, podziwiania pomysłów i sposobów montażu np. drzwi do garderoby. Sen mi spędza z powiek nie tylko wciąż kiepsko śpiący Klusek, ale i zbliżający się termin przeprowadzki i ostatecznych wyborów kolorów, faktur i wzorów. Wakacje mijają i my w tym roku z racji powyższego nie wybraliśmy się na prawdziwy urlop, taki z turkusowym morzem i białym piaskiem, albo z górami, takimi co to trzeba się na wyjazd zaopatrzyć od stóp do głów i jeszcze w sto kilo dodatkowego sprzętu. Szkoda. Ale coś za coś. Nie znaczy to, że nie przeglądam ofert i nie pochlipuję cicho z racji tego, że zamiast kolekcjonowania wrażeń, ja siedzę i zastanawiam się czy białe listwy przypodłogowe będą aby praktyczne…? A dla tych z Was, których wakacyjne wyjazdy nie ominą, mam pewną propozycję. Zrobiłam duże oczy jak wpadłam na tę ofertę 🙂
Jeśli wybieracie się w szwajcarskie Alpy (a nawet jeśli nie, to może Was właśnie teraz zainspiruję), to dla koneserów niesztampowych rozwiązań mam nie lada gratkę. Koniecznie musicie odwiedzić Gryzonię – kanton na pograniczu Włoch, Austrii i Lichtensteinu, a w nim wieś Safiental. Właśnie tam na wysokości 1700 metrów n.p.m. znajduje się hotel, którego tradycyjnym bym nie nazwała. Hotel ten, a właściwie to jeden pokój hotelowy (chociaż pokój to w tym wypadku też za duże słowo), jest tak naprawdę fragmentem sypialni, pozbawionej ścian, sufitu i toalety. W zasadzie, to znajdziecie tam łóżko, stoliki nocne i lampki, ale za to będziecie spać na łonie natury, mając możliwość podziwiania pięknych widoków.
Właścicielem „hotelu” jest firma Null Stern, gwarantująca śniadanie do łóżka doręczone każdego ranka przez kelnera. Jeśli jeszcze zastanawia Was kwestia tej brakującej toalety, to aby z takowej skorzystać trzeba wybrać się na 10-minutowy spacer do toalety publicznej. Moją głowę zaprzątała jeszcze jedna sprawa – jaki jest koszt noclegu w takim miejscu. Przyjemność nie jest tania, bo trzeba wybulić za nią jakieś 1000 zł za nocleg. Jeżeli nadal jesteście zainteresowani, to rezerwacji można dokonać między wiosną a jesienią, ale jest jeden kruczek – w przypadku niesprzyjających warunków pogodowych właściciel może odwołać nasz pobyt bez żadnych konsekwencji. Wtedy możemy skończyć w podobnych warunkach, tyle że w przemoczonym śpiworze, a o kelnerze z pysznym śniadankiem możemy tylko śnić.
Acha! Jeśli kręci Was taka opcja, zaplanujcie swój pobyt w nietypowym hotelu najwcześniej w 2017 roku – w 2016 już wszystko zarezerwowane! Nie do wiary jak ciągnie nas do ekstremalnych warunków… A pomyślałabym, że za tysiaka będziemy oczekiwać luksusu, a tu proszę taki mały powrót do harcerstwa, rzekłabym nawet, tylko trochę podrasowany 🙂
Najnowsze komentarze