2,5 miesiąca, 79 nocy to wystarczająca ilość by móc stwierdzić czy materac nadaje się do spania czy do… niczego. Zwłaszcza jeśli w jury zasiada (yyy… a póki co leży) najbardziej wymagający krytyk, który nie omieszka bezzwłocznie powiadomić o każdym swoim najmniejszym niezadowoleniu głośnym krzykiem.
Nie ma piękniejszego widoku niż śpiący bobas. Dla mnie – ze względów nie tylko estetycznych, ale i praktycznych, wiadomo. Można wtedy np. zjeść kanapkę, uzupełniając ser o masło i sałatę, umyć te parę włosów, które zostały po ciąży albo skorzystać z toalety bez stresu. A tak serio to naprawdę ważne by znaleźć te parę chwil wieczorem tylko dla siebie (to ważne żeby całkiem nie zdziecinnieć – nie kołysać się bezustannie, nie pieścić się podczas rozmowy z mężem i przeczytać czasami coś poważniejszego niż bajeczkę o króliczkach). Stąd kwestia wyboru materaca dla naszego Kluska była jedną z ważniejszych podczas kompletowania wyprawki. Zależało nam by, po pierwsze, spełniał wszystkie wymogi bezpieczeństwa oraz zdrowego i ergonomicznego snu. To był priorytet, bo wiedzieliśmy, że tylko to może doprowadzić nas do wolnych, romantycznych wieczorów we dwoje. I bez ściemy naprawdę mamy je! Mimo popołudniowych i wieczornych kolek, mimo humorów, mimo faz księżyca, Klusek noce przesypiał nam pięknie od samego początku (oczywiście z przerwami na szamkę, ale bez awantur).
Pamiętam jak jeszcze w szkole rodzenia wielu rodziców zastanawiało się i pytało jaki materac jest najlepszy – kokos, pianka, gryka… Pamiętam też, że położna nie miała w tym temacie dużej wiedzy, postanowiłam zatem sprawy wziąć w swoje ręce. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na materac Baby’s Best, dostępny w sieci salonów Selene Materace. Nie wiem czy to materac czy mamy po prostu złote dziecko, ale nie żałujemy naszego wyboru, bo wierzymy, że dzięki niemu ja i A. nie jesteśmy totalnymi neptykami za dnia. To tutaj obiecałam Wam przetestować go i zdać Wam dokładną relację z tego czy i jak się sprawdził. Widzicie jaka słowna jestem 🙂
A tu kilka faktów, które mogą przydać się tym, którzy właśnie czekają na swoje Maleństwa i tak jak my swego czasu, biją się z myślami który materac będzie dla Nich tym naj. Baby’s Best to materac termoelastyczny, dostępny w dwóch rozmiarach – 60/120 oraz 70/140. Dokładnie jest to pianka o wysokiej elastyczności połączona z pianką termoelastyczną, gwarantującą inteligentne podparcie małego ciałka. Ze względu na to, że malutki kręgosłup nie jest jeszcze ukształtowany, producent zaleca by w pierwszym roku użytkowania, układać Maleństwo na twardszej stronie bez pianki termoelastycznej. Tyczy się to zwłaszcza takich bobasków jakim jest Klusek, który upodobał sobie tylko i wyłącznie spanie na brzuszku (to po mamie!). W takim przypadku twardsza strona jest tym bardziej bezpieczniejszym rozwiązaniem. Po upływie pierwszych miesięcy gdy dzieciątko podrośnie, zmieniamy stronę – tzn. warstwą termoelastyczną ku górze, by zapewnić komfort i wygodę naszym najbardziej wymagającym użytkownikom. Dodatkową zaletą materaca jest zdejmowany pokrowiec, który możemy wyprać za każdym razem gdy zdarzy nam się „mały wypadek” albo po prostu gdy chcemy odświeżyć pokrowiec. W związku z „małymi wypadkami”, które bączkom zdarzają się często, mogę Wam dodatkowo polecić wodoodporny, lecz oddychający ochraniacz na materac HS 2000. O ochraniaczach przygotuję dla Was oddzielny post, bo warte są uwagi, nie tylko jak chodzi o dziecięce łóżeczka.
Materac poleciłam już trzem parom znajomych, którzy tak jak my dorobili się w ostatnim czasie nowych członków rodziny. Żeby nie było – oni też są zadowoleni. Komfort przesypiania nocy bez ekscesów jest rzeczywiście najlepszą reklamą materaca.
Babcia Kluseczka twierdzi, że jak dziecko uśmiecha się przez sen, to znaczy że śnią mu się aniołki. Nasz Klusek, sypiając na swoim materacu śni zatem bardzo często o aniołkach. Dziadek natomiast jest przekonany, że wyznacznikiem zdrowia i zadowolenia dziecka są uniesione do góry rączki podczas snu. Klusek jest zatem bardzo szczęśliwym niemowlaczkiem 🙂
Najnowsze komentarze