Aromaterapeutyczne świece ekologiczne, które balsamują ciało. Brzmi zachęcająco? Melisa, lawenda, trawa cytrynowa, bambus, cynamon i wiele więcej fantastycznych nut zapachowych, które na pewno Was skuszą. Zapachy to jedno, a właściwości to druga kwestia, która zaskoczy w świecach, z którymi Was dziś poznam. Świece już dawno przestały tylko świecić. Teraz pachną, dekorują, a te nawet pielęgnują Waszą skórę! Idealne oczywiście do sypialni. Uspokoją po intensywnym dniu, wyciszą stresy, wpuszczą powiew harmonii… Czujecie to?
Kiedyś miałam bzika na punkcie wszystkiego co wnętrzom nadawało pięknych zapachów – świec, odświeżaczy powietrza, kadzidełek. Moi rodzice nie raz myśleli, że co najmniej rośnie pod ich dachem hipiska albo w najgorszym wypadku ten dach spłonie jak tylko przyszłej hipisce przytnie się oko późnym wieczorem. Nie doszło ani do jednego ani do drugiego, a ja wyrosłam z tych aromatycznych doświadczeń, bo zwyczajnie zrozumiałam, że większość dostępnych produktów może i fajnie pachnie, ale niestety to sama chemia. A tego wdychać nie mam ochoty, zwłaszcza teraz kiedy w naszym domu jest dziecko zwane Kluskiem. Zresztą wcale na zdrowie nie wyszłoby nam wdychanie tuż przed snem tych wszystkich sztuczności. A jestem tu przecież Waszą orendowniczką zdrowego snu, do czegoś mnie to zobowiązuje. Na szczęście odkryłam coś nowego, czym oczywiście zaraz się z Wami podzielę.
Marka Biosensual stworzyła świece zapachowe, łączące piękno z naturą. Uwielbiam produkty handmade i do nich właśnie należą świece Biosensual, wytwarzane wyłącznie na bazie naturalnych składników. Dodatkowym ich atutem jest to, że są to świece balsamiczne, czyli takie których rozgrzanym woskiem sojowym możemy pielęgnować nasze dłonie i stopy. Rewelka! Testowałam na własnej skórze i serdecznie Wam polecam. No mężowie, do boju, nie pozwólcie czekać spracowanym (umęczonym od szpilek) stópkom Waszych kobiet.
Świece możecie zakupić m.in. w niektórych salonach marki Selene Materace i moim zdaniem będą wspaniałym prezentem dla bliskiej i niebliskiej osoby. Fakt, że łączą w sobie element dekoracyjny i kosmetyk jest według mnie super innowacyjne, coś z czym nie spotkałam się wcześniej. Ja tak tylko na marginesie, jakby ktoś chciał wiedzieć (A., czytaj posty częściej, będziesz miał problem z prezentami z głowy), chciałam zaznaczyć, że mój ulubiony zapach to połączenie olejku bambusowego i trawy cytrynowej o wdzięcznej nazwie POZYTYWNIE NASTRAJA. Warto wspomnieć o opakowaniach, to będzie następna kwestia na plus dla wszystkich ekofanów. Świece możecie zakupić w opakowaniach szklanych o różnym użytkowym kształcie, dzięki czemu będziecie mogli je ponownie napełnić woskiem lub wykorzystać do innych celów. Wiadomo także, że zaletą szkła jest jego barierowość, czyli niewchodzenie w reakcję z produktem. Możecie wybierać między kieliszkami do wina, szklaneczkami do whisky, słoiczkami do przypraw itd. Słowem, każdy znajdzie coś dla siebie, coś czego w przyszłości będzie często i chętnie używał. Przy uzupełnianiu standardowych opakowań woskiem cena świecy jest oczywiście niższa.
Warto zainwestować w te świece. Z czystym sumieniem stwierdzam, że dosłownie w tym wypadku „czuć” różnicę, porównując nawet tylko jakość zapachu do tradycyjnych aromatyzowanych świec. Nie wspominając o efekcie WOW, jakim jest fakt, że ciepły wosk można wcierać w ciało. Może nam bez problemu posłużyć jako olejek do masażu. O, i już mam dla Was pomysł na ciekawy wieczór we dwoje! Dla niektórych to pewnie kolejny gadżet, ale ja poddaję się mu w 100%, głównie za oryginalność, naturalność i naprawdę cudowne zapachy, które podobno nie tylko mają pozytywny wpływ na funkcje umysłowe, ale wdychane do płuc mają zbawienny wpływ na cały organizm. Tak jak wspomniałam, świece wykonane są z eko wosku sojowego, który jest uważany za najlepszy na rynku surowiec pochodzenia naturalnego do wyrobu świec. Ciekawe jest również to, że świece palą się nawet o 30% dłużej niż zwykłe świece parafinowe. Wosk nie posiada herbicydów i pestycydów, ani nie jest genetycznie zmieniony. Dowiedziałam się nawet, że naturale olejki eteryczne zawarte w świecach niwelują bakterie i wirusy, dzięki czemu są nieocenione w walce z sezonowymi chorobami. Dodatkowym atutem dla mnie, minimalistki, są proste kartonowe opakowania tuby.
Jestem nimi szczerze zachwycona i biję się w pierś, że mówię Wam o nich tak późno, mimo że ich właściwościami cieszę się w mojej sypialni, wieczorami kiedy mam te parę minut dla siebie, już jakiś czas. Tak, moi drodzy, wychodzi na to że nawet strudzona matka znajdzie teraz czas aby prawdziwie „leżeć i pachnieć”.
Najnowsze komentarze