Wraz z nadejściem września, rozpoczęciem szkoły i powiewem chłodniejszych dni dla mnie zawsze jedno było jasne. Idzie jesień. Ale przyszedł sobie ten 1 września 2016, poszły sobie te dzieci na swoje szkolne apele, ale inaczej niż tradycja nakazuje pogoda nas rozpieściła jak w środku lata tego dnia. No iiiiiii… tradycyjnie przyszedł czas na moje urodziny! [z każdym rokiem mam większy dylemat czy się cieszyć czy płakać] Połączyłam to naciągane lato i te urodziny i wyszło, że muszę napisać o czymś bardzo letnim i trochę megalomańsko, o sobie – przez te wspomniane urodziny właśnie. Rzecz będzie prozaiczna, bo o… arbuzach. Kocham je jeść, wąchać, kocham je mieć na tapecie w komórce, na kubku, bluzce czy okładce kalendarza. Tę miłość zaszczepiam już Kluskowi (skończył rok, dorósł do tego!). Zbadałam rynek (internety) – i do sypialni też je można upchnąć!
Arbuzy kocham miłością bezgraniczną. Tak jak swoje mieszkanie. Nie jestem jednak fanką przesady w żadnym wymiarze, dlatego motywów arbuza nie znajdziecie na każdej mojej ścianie. To raczej drobne elementy, bardziej dla mnie, bardziej ukryte w kosmetyczce, torebce, czy w szafce. No i nie ukrywajmy, które by to urodziny nie były, czuję jednak że za późno dla mnie na tapetę czy dywan w arbuzy. Jakkolwiek bym ich nie kochała. Znalazłam jednak wiele arbuzowych gadżetów do sypialni, które być może wpadną Wam w oko (i albo wiek albo gust podpowiedzą „bierz!”) . Ja póki co myślę, że z kilku skorzystam przy urządzaniu Kluskowego Królestwa. Możemy zacząć sztampowo – od pościeli.
Koc, który widzicie poniżej, może nie ma wiele wspólnego z sypialnią, bo jest kocem plażowym. Aczkolwiek, tylko z nazwy i jeśli będziecie mieli ochotę powylegiwać się na nim we własnych czterech ścianach, to myślę że nic nie będzie stało na przeszkodzie. Skradł on moje serce i był jednym z moich życzeń urodzinowych 🙂 Te zdjęcia producenta to miód na moje serce w taki deszczowy dzień jak dziś. A na marginesie – bądźcie ze mnie dumni za dodanie postu akurat dziś, 4 września – w Dniu Leniwej Mamy.
Myślę też, że piżamka w arbuzy również nie będzie przesadą, a może być za to całkiem fajnym pomysłem na prezent. My z Kluskiem mamy na przykład bluzeczki w arbuzy, ale myślę że wkrótce nadrobimy zaległości i sprawimy sobie coś ładnego na noc. Łapcie kilka propozycji dla tych większych i mniejszych.
Jak już mowa o szkrabach, to do sypialni tych najmniejszych też wynalazłam kilka fajnych arbuzowych rozwiązań. Tutaj akurat pomysły na ściany. Myślę, że mimo wszystko nawet w pokoju dziecięcym powinniśmy jednak pokusić się o pewien minimalizm i wytapetować w ten sposób tylko jedną ze ścian, żeby efekt nie był zwyczajnie kiczowaty.
Super pomysłem i chyba bardziej uniwersalnym będą też plakaty. Mają letni, wesoły klimat i myślę, że nadają się z powodzeniem nad biurko nastolatka czy np. moje własne.
Poza obrazkami znalazłam kilka innych gadżetów, które mogą przydać się przy urządzaniu Waszych arbuzowych sypialni albo tych bardziej dziecięcych, jeśli Wy też, jak ja, czujecie że powinniście nieco odpuścić. Oj dobra… komu nie przyda się lampa, zegar i kosz na zabawki…?
Raczę Was dzisiaj sporą ilością zdjęć ale jestem w tym temacie bezkrytyczna, wybaczcie. Mój proces filtracji dziś nie działa… Aaale! Znalazłam też coś do spania poza domem. No bo komu nie przyda się taki namiot, śpiwór i ciepluchne skarpetki na biwaku? Jasne, że to typowy niezbędnik. Oczywiście poza arbuzowym kocykiem, podusią i pościelą, bo to przecież podstawa.
Widzicie więc, że jaram się tematem. Z postu na post odkrywam się Wam coraz bardziej 🙂 I być może ten motyw jest nieco „dziewczyński” (zwłaszcza ze względu na kolory), ale jak to ze wszystkim – wystarczy umiar i odrobina poczucia stylu a nada się taki arbuz dla każdego. Dajcie znać za jakie motywy Wy dacie się pokroić!
Najnowsze komentarze